Andrzej Stelmach (kapitan AZ Częstochowa): „Dzisiejszy mecz był na pewno troszeczkę inny niż wczorajszy. Było zdecydowanie więcej walki i takiej sportowej rywalizacji. Mecz z pewnością mógł się podobać. Przegraliśmy troszeczkę może lepszą grą Rzeszowa, popełnialiśmy również błędy w końcówkach, ale tak jak mówię to wszystko było na styku. Taka jest siatkówka i każdy błąd popełniony w końcówce decyduje o tym kto wygra seta, a w rezultacie cały mecz. Trochę się nie zgadzam z tym czwartym setem, bo do stanu 21:21 było równo, a później włączyli się sędziowie. To trochę wypacza sport i powoduje niepotrzebne nerwy. Jest nam bardzo przykro, bo pomyłki są ludzkie, ale nie można tak robić. Za dużo zostawiamy zdrowia i serca na boisku żeby przez takie głupie błędy później schodzić zdenerwowanym. Nie mniej jednak gratulacje dla Rzeszowa, a my gramy dalej i nie poddajemy się.”
Krzysztof Gierczyński (kapitan Asseco Resovii Rzeszów): „Zgadzam się z tym, że ten mecz dzisiejszy i wczorajszy były różne, chociaż wynik jest taki sam. Gra mogła się podobać. Dla nas najważniejsze jest to, że plan został osiągnięty. Wygraliśmy wczoraj i dziś po ciężkiej walce. Rywalizacja przenosi się do Częstochowy . Zapowiada się naprawdę bardzo ciężki mecz, bo Częstochowa na własnej hali gra jeszcze lepiej. Będziemy musieli zagrać jeszcze bardziej zmobilizowani, żeby tę rywalizację dokończyć w trzecim meczu. Taki mamy plan i liczymy na to, że się uda.”
Radosław Panas (trener AZS Częstochowa): „Zacznę od gratulacji dla Resovii, lecz słowa podziękowania należą się również mojej drużynie. Był to twardy, męski mecz z jednej i drugiej strony, zespoły pokazały wolę walki od pierwszej do ostatniej piłki. Nikt nie pękł. Z tym, że naprawdę muszę to powiedzieć, choć rzadko wypowiadam się na ten temat – siatkówka jest taka grą, w która gra się sześciu na sześciu. Dzisiaj graliśmy sześciu na ośmiu. Trudno wygrać taką rywalizację z przewagą dwóch ludzi. Wszyscy wiedzą o czym mówię. Ja dostałem taki trochę smutny sygnał od naszego prezesa, który rozmawiał ze sponsorami, którzy powiedzieli, że rozważają wytoczyć proces tym panom w białych strojach, myślą również o wycofaniu się ze sponosringu. Ja to rozumiem, bo ludzie dają pieniądze, a przez parę takich decyzji sędziów to wszystko traci sens. Szkoda mi tych chłopaków, bo grają przez cały sezon, dają z siebie wszystko, całe zdrowie zostawiają na boisku, charakter. Ja wiem, że nie mamy takich możliwości budowania drużyny za parę milionów, jednak robimy od początku sezonu kawał dobrej roboty i kilka decyzji niweczy cały nasz trud. To jest już poważna sprawa, bo play-off'y to walka o przetrwanie dla niejednego klubu, a te decyzje sędziów były w jedną stronę. Rzeszów jest na tyle dobrym zespołem, że dał by sobie radę bez pomocy. My pewnie zostaniemy ukarani za to co mówimy, a sędziowie dostaną wysokie noty i wszystko będzie w dalszym ciągu dobrze. Wracając do meczu, było to bardzo dobre widowisko, pełne emocji. Kibice w Rzeszowie też bardzo ładnie kibicują, wytworzyła się wspaniała atmosfera. Naprawdę cieszę się, że mogliśmy tu zagrać. Szkoda, że przegraliśmy. Czekamy na następne spotkanie. Zapraszamy do Częstochowy i mam nadzieje, że losy tego ćwierćfinału nie są jeszcze rozstrzygnięte.”
Ljubo Travica (trener Asseco Resovii Rzeszów): „Zanim zacznę podsumowywać mecz to powiem, że jest mi bardzo przykro, że my jako trenerzy musimy się wypowiadać w takich sytuacjach. Podzielam zdanie mojego kolegi. My powinniśmy się skupiać na siatkówce, a nie na sędziowaniu. Przede wszystkim dużo było kontrowersji o tej najbardziej dyskusyjnej piłce. Nie wiadomo czy był blok czy nie. Teraz już tego nie rozstrzygniemy. Jeżeli chodzi o te inne piłki, to bardzo ciężko się wypowiadać na ten temat. Raczej nie chciałbym o tym rozmawiać i na tym zamknę zakończę. Jeśli chodzi o cały mecz, stał na wysokim poziomie. Jedna i druga drużyna pokazała walkę. Gratulacje dla drużyny z Częstochowy, za to że zagrała wspaniały mecz. Jeśli chodzi o nas, pierwszy set zaczęliśmy bardzo dobrze. Później nie wiem co się stało. Było 1:0 i nam się wydawało, że mecz już jest wygrany. Spadła nam koncentracja, nie wiedzieliśmy na czym się skupić i tak naprawdę padła cała taktyka. Wiadomo, że bardzo ciężko wdrożyć się z powrotem w mecz kiedy mamy naprzeciw taką drużynę. Jednak wygraliśmy i to się liczy. Bitwa dalej trwa. Mam nadzieję, że następnym razem porozmawiamy tylko o siatkówce. Musimy stwierdzić, że te wszystkie dzisiejsze błędy sędziowskie są wpisane w tę grę jaką jest siatkówka."