Asseco Resovia Rzeszów rozbiła na swoim parkiecie warszawską Politechnikę. Podopieczni Ljubo Travicy odprawili przyjezdnych w szybkich trzech partiach.
Warto wspomnieć, iż w szeregach gości pojawiło się dwóch zawodników, którzy związani byli wcześniej z podkarpacką siatkówką. Pierwszym z nich jest Karel Kvasnička, który grał przez dwa sezony w klubie ze stolicy Podkarpacia, natomiast drugi z nich – 21-letni Rafał Buszek jest wychowankiem II-ligowej drużyny – Błękitni Ropczyce. Zauważony przez działaczy warszawskiego klubu, podpisał kontrakt z Politechniką w ubiegłym sezonie.
Mecz rozpoczął udanym atakiem z lewego skrzydła Krzysztof Gierczyński. Początek seta bardzo wyrównany. Rozgrywający drużyny gości – Wiktor Położewicz, często posyłał piłki do swoich kolegów na pojedynczy blok, czego efektem były skuteczne akcje ze skrzydeł. Resovia szybko zaczęła dyktować swoje warunki gry. Gospodarze byli bardzo skuteczni w kontrze, po jednej z nich objęli 2-punktowe prowadzenie i na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:6. Przy stanie 13:8 o czas poprosił trener Politechniki - Ireneusz Mazur. Miejscowi już do końca seta kontrolowali sytuację na boisku, będąc lepszą drużyną w każdym elemencie i pewnie zwyciężyli do 16.
W drugim secie nasi siatkarze objęli prowadzenie 2:0 po błędzie Położewicza i skutecznym ataku Oivanena. Kiedy w polu zagrywki pojawił się Łukasz Perłowski, Resoviacy zdobyli 7 punktów z rzędu. Siatkarze z Warszawy mieli ogromne problemy z odbiorem szybującej zagrywki, a nawet gdy ta sztuka już się im udała, na siatce czujny był Kubańczyk Ihosvany Hernandez. Po stronie Politechniki Warszawskiej nie zachwycał skutecznością Iurij Gladyr, do czego przyzwyczaił w poprzednich meczach swojej drużyny. Ukrainiec przypomniał o sobie, zmniejszając przewagę Resovii do 6 punktów po znakomitej zagrywce. Na nic jednak zdały się serwisy Gladyra, bowiem gospodarzom w tym dniu wychodziło niemal wszystko. Po bloku Woickiego na Buszku i później asie Oivanena na tablicy widniał wynik 22:11. W rezultacie Resovia wygrała seta 25:13, a ostatni punkt w tej partii zdobył Marcin Wika.
Trzecia odsłona, podobnie jak pierwsza toczyła się punkt za punkt, lecz tylko do stanu 4:4. Później Resovia systematycznie powiększała swoją przewagę. Zarówno gospodarze jak i goście świetnie spisywali się w obronie, czego skutkiem były bardzo długie akcje, rodem z siatkówki żeńskiej. Po perfekcyjnie rozegranej kontrze przez Pawła Woickiego rzeszowianie na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:5. Na skrzydłach niezwykle skuteczni byli rzeszowscy przyjmujący, z dobrej strony pokazał się również Fin – Mikko Oivanen. Przy tak grającej Resovii, akademicy z Warszawy byli bezradni. Mimo wysokiego prowadzenia, gospodarze ani na chwile nie zamierzali odpuszczać. Dowodem na to była świetna obrona Gierczyńskiego, który odbijając piłkę, przeleciał przez bandy reklamowe, lecz zdążył wrócić do obrony i dostarczyć piłkę przeciwnikowi. Prezentu nie wykorzystał jednak Karol Kłos, który zaatakował w aut i Resovia prowadziła już 20:12. Chwilę później kolejną kapitalną obroną popisał się Wika. Ostatni cios zadał Perłowski, posyłając asa serwisowego i tym samym kibice, jak zwykle licznie zgromadzeni na „Podpromiu”, na stojąco skandowali: „ostatni”. Tak też stało się w następnej akcji. Nieporozumienie między Położewiczem i Gladyrem i Resovia odniosła przekonywujące zwycięstwo w secie 25:15, a w całym meczu 3:0
Wypowiedzi Trenerów:
Ireneusz Mazur (trener Politechniki Warszawskiej): „Gratuluję drużynie i szkoleniowcom z Rzeszowa zwycięstwa. Resovia pokazała nam dziś miejsce w szeregu. Będziemy starali się na przyszłość reagować szkoleniowo czy treningowo. Znalazłem się w Warszawie w dość przypadkowych okolicznościach i zdaję sobie sprawę, iż ta drużyna źle reaguję na mocną krytykę trenera. Wilk tak łatwo nie zmieni swojej skóry (śmiech), dlatego nie zawsze może mi się udawać być spokojnym. Wystawiłem dziś Wiktora Położewicza, ponieważ sztab szkoleniowy chciał, aby odpoczął Bartek Neroj, a w perspektywie play-off'ów jest to bardzo pożyteczne dla nas. Dziś jednak zabrakło nam przyjmujących, którzy nie podźwignęli tego poziomu sportowego, który gwarantował wyrównaną grę, z taką drużyną jaką jest Resovia Rzeszów. My tylko możemy straszyć te najlepsze drużyny. Cel – utrzymanie drużyny na bezpiecznym miejscu w lidze został osiągnięty. Teraz walczymy dalej.”
Trener Mazur zapytany, jakie dwie drużyny typuje do wielkiego finału PlusLigi, odpowiedział:
„Gdybym miał prognozować, to zdecydowanie stawiam na Bełchatów i Rzeszów. Te dwie drużyny mają ogromny potencjał i wydaje mi się, że ta para, ma możliwości na znalezienie się w wielkim finale.”
Ljubo Travica (trener Resovii Rzeszów): „Z meczu na mecz jesteśmy coraz silniejszą drużyną. Nasza forma rośnie i miejmy nadzieję, że jest to ta nasza dobra droga, którą dalej musimy podążać. Dzisiaj udało nam się bardzo dobrze „wstrzelić” zagrywką i tym elementem przede wszystkim wygraliśmy z Politechniką. Konsekwencją naszej zagrywki było ich słabe przyjęcie. Cieszyła również dobra postawa w obronie i bloku. Jeśli chodzi o wynik to Warszawa, jest lepszą drużyną niż sugeruje to nasze łatwe zwycięstwo. Nie zapominajmy, że w poprzedniej kolejce, Politechnika „urwała” punkty Skrze Bełchatów. Ta drużyna ma potencjał i stać ją na więcej, jednak dziś popełnili o wiele więcej błędów w ataku niż się spodziewaliśmy. Nie chcemy kalkulować przed play-offa'mi, które rządzą się swoimi prawami. Wszystko się może zdarzyć. Teoretycznie lepsze było by drugie miejsce po sezonie zasadniczym, ale jeśli chcemy coś osiągnąć musimy wygrywać z każdym przeciwnikiem.”