Trzy razy trzy, po trzy punkty w każdym z trzech meczów, które pozostały do zakończenia sezonu zasadniczego PlusLigi. Takie plany mają siatkarze Resovii, którzy w sobotę zmierzą się w hali na Podpromiu z AZS-em Olsztyn.
Nasza drużyna wróciła z Trydentu do Rzeszowa w czwartek wieczorem zmęczona, zawiedziona, zła. Wracała do domu kilkanaście godzin autokarem i samolotami - przez Weronę, Rzym i Warszawę. I jeszcze ta porażka...
- Szkoda pierwszego seta. Gdybyśmy go wygrali, na co była ogromna szansa, cały mecz mógłby się potoczyć inaczej. Stało się, nie ma czasu na rozpamiętywanie, bo w sobotę nasz zespół czeka trudne spotkanie ligowe z Olsztynem – powiedział Marek Karbarz, wiceprezes rzeszowskiego klubu. – Ten mecz trzeba po prostu wygrać.
Resoviacy muszą do soboty zapomnieć o Trentino, otrząsnąć się z tej porażki i pokonać olsztyński zespół. – Najlepszym lekarstwem na wszystko są zwycięstwa – zwykł powtarzać trener Ljubo Travica.
Rywali dzieli w tabeli różnica kilku miejsc i 11 punktów. Oczywiście na korzyść gospodarzy. Resovia chce uciekać z czwartego miejsca w tabeli. AZS pragnie utrzymać obecną siódmą pozycję, bo wyżej już raczej nie podskoczy. – Zagramy z zębem, twardo, o zwycięstwo – odgraża się Tomasz Józefacki, atakujący akademików, były resoviak. Także Dawid Gunia, środkowy z Olsztyna, ma w swojej karierze resoviacki epizod. Po drugiej stronie siatki staną Wojciech Grzyb i Paweł Papke, byli olsztynianie. Dawna przynależność, ani nikomu nie pomoże, ani nie będzie przeszkadzać.
Resovia ma taki potencjał, że powinna wygrać w sobotę za trzy punkty. Mniejszy dorobek, byłby bardzo nieprzyjemną niespodzianką. Panowie, po co dodatkowo komplikować sobie sytuację? Wygrajcie za trzy!
Rzeszów – sobota, 6 marca, godz. 17. Sędziują: Wojciech Maroszek (Żory) i Piotr Król (Katowice). W pierwszym meczu: Olsztyn – Rzeszów 2:3.
nowiny24.pl
Transmisje: